Jak powstawał dom na trzech metrach kwadratowych

Przerabianie busa

Nasz Volkswagen zaczął z nami swoją przygodę jako podniszczony czerwony busik z opalonym płomieniami prawym bokiem

23

Od czasu gdy trafił do nas wiodło mu się jednak zdecydowanie lepiej. Po niezbędnym serwisie elementów mechanicznych (wymiana rozrządu, filtrów, naprawa cieknących hamulców, pompy wspomagania i szybki przegląd zawieszenia) przed pierwszym dłuższym wyjazdem przyszedł czas na nadwozie.

Podczas dalszych przeróbek wiele osób pomagało nam bezinteresownie za co chcielibyśmy podziękować.

Wszystkie plastiki zostały zdemontowane i pomalowane, stary lakier zmatowiony, miejsca korozji przeszlifowane, całość odtłuszczona i przygotowana do malowania.

    242625

Długo myśleliśmy nad kolorem, a mimo to wybór miał miejsce już w mieszalni lakierów w dniu malowania. 

28 27Kompresor i pistolet do malowania pożyczony, blaszak przerobiony na profesjonalna lakiernie – można zaczynać.

Nie obeszło się bez przygód – brak prądu w połowie prac.. na szczęście generator udało nam się zorganizować w rekordowym czasie.  Z przegrzanym kompresorem też sobie poradziliśmy.  

29

Efekt końcowy był dużo lepszy niż spodziewany! Tu chcemy podziękować Grześkowi Kocerce, który zapewnił  sprzęt i co najważniejsze umiejętności lakiernicze 😀

 

DSCN0031  Bus został na potrzeby wyjazdu do Norwegii wyposażony w bagażnik dachowy, kilka półek na bagaże pośpiesznie wyciętych z osb(nie jestem z nich dumny..), stolik i 8 miejsc siedzących w tym 3 tyłem do kierunku jazdy. 

30 W przeddzień wyjazdu dostaliśmy jeszcze świetną folię do wyklejenia naszego auta w drzewa od Pracowni Reklamy Słonecki. Projekt naszych ukochanych drzew powstał dzięki pracy Krzyśka Wyki. Dzięki!

Gotowi do pierwszej trasy!

Bus w boju po Skandynawii sprawdził się bardzo dobrze. Wiadomo, nie obeszło się bez przygód, najgorsze przełęcze w europie (m.in. Drabina troli) dały mu w kość. Mieliśmy lekki wyciek oleju, niedziałający prędkościomierz, brak jednej wycieraczki, brak szkła przedniej lampy po spotkaniu z łosiem i mały pożar. Wszystko dobrze się skończyło i bus doczekał lepszych czasów.

Przyszedł czas na przerobienie naszego T4 tak aby stał się dla nas przytulnym salonem, kuchnią, łazienką, pralnią i tarasem na następne kilka miesięcy 😉

Pół roku przemyśleń, projekt, jeszcze więcej przemyśleń, wiele godzin dyskusji także w piątkowe wieczory oraz sporo maili i dobrych rad. Dziękujemy Sylwii i Michałowi z Rainbow Trucka za praktyczne rady osób mieszkających w busie już ponad 2 lata. Podziękowania dla Piotrka Kwiatkowskiego za przeszkolenie mnie z podstaw elektryki, Grześkowi Kocerce za podzielenie się wiedzą dotycząca wyposażenia camperów, zaopatrzenie nas m.in. w solar i akumulator.

Nadszedł czas na start od zera. 

Zarówno w części mieszkalnej jak i jezdnej.

 2 1

31 32

Stare fotele, podłoga z 5mm podkładu pod panele i 4mm sklejki wyleciały. Pojawiła się porządna konstrukcja nośna dla podłogi.

4 3

Pod podłogę trafił styropian 30mm, a na to przyszła podłoga ze sklejki 12mm.

5 6

Dobrą pogodę trzeba było wykorzystać – prace w nocy miały swój klimat.

Przy brzegach trzeba było się trochę natrudzić, ale dobre dopasowanie satysfakcjonowało.

7 8

Nowy podświetlany schodek

9 10 11

Był też czas na nową gałkę zmiany biegów 😉

12 13 14 15

 Potem przyszedł czas na tapicerowanie

16 17 18

19

20

Nawet zła pogoda nas nie zatrzymywała.

Lista chorób na puszce kleju była tak pokaźna, że maska z pochłaniaczami okazała się niezbędna.

 

 

 

Bus doczekał się otwieranego okna i powoli zaczął powstawać nasz salon

21 22

W końcu męczące prace związane z tapicerką dobiegły do końca i można było zabrać się do ciekawszej pracy 🙂

Poprzedni wpis
8500 km w dwa tygodnie czyli pierwsza daleka podróż busa [cz. 1]
Kolejny wpis
8500 km w dwa tygodnie czyli pierwsza daleka podróż busa [cz. 2]

Zobacz gdzie jesteśmy TERAZ:

Image Widget

Follow & like us :)

Subscribe us!
Observe us!

Kategorie