19. Nocleg pod klasztorem

Bałkany

Przytłaczającego ogromu skał, na których znajdują się klasztory w Meteorach, nie da się z niczym porównać. Trzeba to po prostu zobaczyć. Odczucie to jednak bierze się nie tyle z samej wielkości, najwyższa skała Meteorów to 540 m n.p.m., ale z prostego faktu, że te skały nie pasują do reszty krajobrazu. To nie góra, która zaczyna się łagodnym zboczem. To nie część jakiegoś łańcucha górskiego, których tam nie brakuje.

 Grecja 524Najbardziej przypominają mały gładki kamyk, który można znaleźć przy drodze lub na plaży, tylko że wielo, wielokrotnie powiększony. Klasztory zostały w całośći zbudowane siłą ludzi (i osiołków). Nie było wtedy oczywiście żadnych dróg dojazdowych ani nawet wydeptanych ścieżek. Mało tego, pierwszy z mnichów po wybraniu właściwego miejsca po prostu wspinał się na skalę (pionową w większości miejsc), a potem na linie w koszykach zaczynał wciągać materiały budowlane i robotników. Cegła po cegle, deska po desce, mnich po mnichu, a liny wymieniano podobno dopiero gdy się zerwały. To umacniało mnichów w wierze i wymuszało by zawsze byli gotowi do przejścia na drugi świat.

Grecja 467Śpimy w naszym busie na jednej ze skał, do której teraz prowadzi piękna asfaltowa droga. Niesamowite miejsce, zwłaszcza po zmroku – patrząc na przeogromne twory skalne w świetle księżyca mimowolnie zaczynamy kontemplować nad życiem – nic dziwnego, że mnisi zdecydowali się na wybór tego miejsca – jest jedyne w swoim rodzaju. Gdyby jeszcze tylko o 23:00 temperatura nie wynosiła 36,5 stopnia Celsjusza ;).

Z całej Grecji to miejsce zrobiło na mnie największe wrażanie i wiem, że je zapamiętam najbardziej. Może dlatego, że nie odwiedziliśmy samego południa i licznych wysepek tak urokliwych jak słynne Santorini, ale tego dowiem się dopiero gdy wrócimy do Grecji by odkryć uroki południa tego gorącego kraju, w którym wcale nie ma leniwych ludzi, tylko wszechobecny upał powoduje, że wszystkie prace przebiegają odpowiednio wolniej :).

Grecja 584Ostatnią noc w Grecji spędzamy na plaży przy znaku o zakazie rozbijania namiotów, zatrzymywania przyczep czy kamperów. Mimo to nie jesteśmy tam jedyni, otaczają nas właśnie namioty, przyczepy i kampery :). Wszyscy są przyjaźnie nastawieni, jest bardzo rodzinnie i przyjemnie. W okolicy żadnego baru, sklepu czy budynku. Tym większe jest moje zdziwienie, gdy nie mogąc spać w nocy włączam laptopa i natrafiam na otwartą sieć WiFi o nazwie beachbar… Może bar sezonowy, a router w piachu zakopany? Nie wiem, ale nie narzekam. Kto wie kiedy uda się trafić WiFi w Albanii?

Poprzedni wpis
18. Baklawa w Akropolu
Kolejny wpis
20. Albańska kawa z celnikami

Zobacz gdzie jesteśmy TERAZ:

Image Widget

Follow & like us :)

Subscribe us!
Observe us!

Kategorie