Kategoria: Bałkany

18. Baklawa w Akropolu

Bałkany

Do Aten docieramy po godzinie piętnastej i niezniechęceni przewodnikami, które zgodnie twierdzą, że parkowanie w centrum jest prawie niemożliwe, obieramy kierunek na Akropol zdecydowani dojechać i zaparkować w odległości nie większej, niż przyjemny poobiedni spacer. I udaje nam się. Za pierwszym razem, bez problemów. Jak widać, przewodniki nie zawsze mają rację i wszelkie ostrzeżenia raczej są wyolbrzymione. Na przykład, że drogi Grecji są najniebezpieczniejsze w Europie jeżeli chodzi o statystki wypadków. Może i tak, ale jeżeli tylko jedzie się większość trasy swoim pasem ruchu, używa się w nocy świateł i sporadycznie zapina pasy, to statystyki te maleją pewnie o połowę. Tak więc to nie drogi Grecji są dla nas niebezpieczne, to sami Grecy stanowią dla siebie zagrożenie.

Czytaj dalej

17. Tandemem na salony

Bałkany

Niechętni płatnych parkingów i ciasnych uliczek skręcamy nasz alternatywny środek transportu i ruszamy tandemem zwiedzać Saloniki. Jeżeli chodzi o nasze doświadczenie z tandemem to wiemy gdzie jest przód 😉 Dobrze, że lubimy rzucać sie na głęboką wodę, bo w tym wypadku to był raczej skok ze sporego klifu.. Ciasne uliczki pełne aut i szalonych skuterów, światła na skrzyżowaniach traktowane raczej jako sugestie niż nakazy i wszechobecne wyprzedzanie z każdej strony, gdzie pojawi się choć odrobina miejsca to świetna szkoła umiejętności kolarskich, synchronizacji i refleksu. Szybko porzucamy rower w okolicy Białej Wieży i, gdyby nasze zapięcie miało nie wystarczyć, składamy w połowie nasz rower – tak to jest tandem składak. W połowie „przemiany” przypomina bardziej martwego pająka niż jednoślad – a to na pewno zatrzyma wszystkich amatorów cudzej własności.

Czytaj dalej

16. Dobrodziejstwa cywilizacji

Bałkany

Na lotnisko trafiamy punktualnie o dziewiątej, przygotowani nie gorzej niż opiekunowie zorganizowanych wycieczek, pośród których czekamy. Rano obok busa Ania znalazła duży kawałek tektury, na którym teraz dumnie widniały imiona: Magda i Bartek. Do Sozopolu docieramy już wesołą czteroosobową ekipą. Trzy dni mijają nam jak jedno popołudnie. Nurkujemy, opalamy się, zwiedzamy stare miasto i rozmawiamy przy wspólnych posiłkach, duuuużo mówimy, szczególnie ja. Stęskniony polskojęzycznych słuchaczy zalewam wszystkich potokiem słów :).

Czytaj dalej

15. Nieplanowane spotkania

Bałkany

Po trzykrotnym przekroczeniu granicy rumuńsko-bułgarskiej, pod podejrzliwymi spojrzeniami celników jesteśmy gotowi do podjęcia kierunku południowego. Czemu przekraczaliśmy granicę trzy razy? Zgubiliśmy portfel… Po przejechaniu około 15 kilometrów i pierwszym przekroczeniu granicy nadszedł czas na kupno obowiązkowej i często sprawdzanej winiety na wszystkie drogi Bułgarii. Zadanie to okazało się szczególnie trudnie bez portfela. Przerzuciliśmy całego busa do góry nogami, dwa razy… najpierw delikatnie, pewni że portfel gdzieś tu jest, przecież był rano! Drugi raz z lekkim zimnym potem na karku, ale wciąż bez skutku. Nie pozostało nam nic innego jak zmniejszyć limity dzienne na karcie do minimum i wracać – szukać. Raz jeszcze nie zawiedliśmy się na ludziach z Vama Veche. W ciągu piętnastu minut od przyjazdu odzyskaliśmy portfel w nienaruszonym stanie – i kolejny już raz podczas tego wyjazdu, wiara w ludzi została podbudowana.

Czytaj dalej

Zobacz gdzie jesteśmy TERAZ:

Image Widget

Follow & like us :)

Subscribe us!
Observe us!

Kategorie